piątek, 26 grudnia 2014

Przebudzenie

Powoli części naszej układanki scalają się w całość.Chociaż za oknem pojawił się śnieg,u Nas nastała wiosna.Po kilku miesięcznym przymusowym letargu budzimy się do działania.Już nikt i nic nie stoi Nam na przeszkodzie  w realizacji własnych fantazji i pragnień.Sasha należy do wymagających uległych ,nie tolerujących tzw pòłśrodkòw.Chce intensywnie, mocniej,głębiej.Czuć całą sobą. Jest dużym wyzwaniem dla Mnie. Wyzwaniem ,ktòrego pragnąłem i poszukiwałem od początku swojej drogi w klimacie.Rygor,dyscyplina ,oraz fetysz( kròtka spòdniczka,pończochy na pasie,buty na obcasie,koszula,pełna depilacja),to Nas połączyło i stało się " motorem napędowym" naszego związku klimatycznego.Ostatnio było tego bardzo mało,głównie z mojej winy(kilkanaście wymówek/powodów usprawiedliwiających moje ... lenistwo).Swoje lokum/nasz azyl spowodował przypływ energi,"apetytu" na życie,działanie nie tylko u Mnie ...


wtorek, 11 listopada 2014

Kolejka górska ...

Od kilku miesięcy moja relacja z sashą przypominała jazdę kolejką górską w wesołym miasteczku.Przypominała ...
To nie był mój najlepszy czas na wszystkich polach mojego życia. Zawodowo,klimatycznie i po części prywatnie nie szło Mi najlepiej.
Czas może nie był najlepszy,ale ... Jak najbardziej potrzebny.Z perspektywy tych minionych paru miesięcy uważam ,że to była najlepsza lekcja pokory jaką dostałem od życia.Mimo wcześniejszych moich "biadoleń" ,żyło Mi się miło,beztrosko i przyjemnie.Stabilizacja zawodowa,klimatyczna( gdy kończyła się jedna relacja,za chwilę rozpoczynałem drugą,bez większego trudu),prywatnie też nie najgorzej.Poznałem sashę ,wymagającą ,wiedzącą czego chce młodą uległą kobietę,do tego z pewnym już doświadczeniem życiowym i klimatycznym,ze zbieżnymi z moimi pragnieniami.Wszystko układało się doskonale do czasu,gdy gdzieś w szarudze codzienności zagubiła się moja stanowczość,konsekwencja w działaniu ...
Zastąpiły je zmęczenie(tylko sam nie wiem czym),zniechęcenie i po prostu lenistwo.
Nie obchodził Mnie fakt,że zawiodłem zaufanie,zraniłem swoją postawą kogoś na kim Mi zależy czyli swoją su.Kilka poważnych rozmów,kilka ostrych słów ze strony sashy,czy nawet próby szantażu emocjonalnego nie pomagały ... Do czasu.
To był jak się okazało nie tylko dla Mnie trudny czas. Dla niej graniczył z koszmarem.
Mogła odejść,ale wolała powalczyć o swoje pragnienia,o swój świat. Świat ,którym jak ona twierdzi jestem Ja. Gdy pierwszy raz tak Mnie nazwała ,po czułem się dziwnie.
Teraz już wiem,że to oznacza zaufanie z jej strony do mojej osoby,a zarazem odpowiedzialność jaka spoczywa na mnie za Nas.
Wielu śni,marzy o relacji 24/7 ,uważając ją za cudowną bajkę,spełnienie ,a tak naprawdę to ... Ciągłe zmaganie się z własnymi słabościami, problemami,których nie da się odpędzić bacikiem, zakneblować i wrzucić do przysłowiowego lochu.
My z sashą,a zwłaszcza Ja uczę  się tego na nowo każdego dnia ...