niedziela, 24 sierpnia 2014

Chlosta dobra na wszystko :))

Właśnie tego mi brakowało. Pan wiedział,że od kilku dni chodzę wkurzona na cały świat i tylko porządny wpierwnicz może te nerwy stłamsić.
Leniwa niedziela bez większych planôw,zapowiadała się,że spędzimy ją w domu lub ew.wyskoczymy na miasto posluchać brzędolenia koncertòw,ktòre odbywaja się z okazji końca wakacji"(...)
Wybraliśmy się z Panem na spacer,choć nie,źle napisałam to Pan "wyrwal" mnie prawie siłą z domu. Mi się nie chciało. Wolałam siedzieĉ na kanapie i patrzeć w sufit... Wyszłam z domu troche zła,że Pan chciał iść pochodzić,te kaprysy dominujacego;) Poszliśmy na działke,tam przynajmniej jest spokoj,mozna spokojnie porozmawiac bez swiadkow. Gdy padlo polecenie"zajmij odpowiednia pozycje juz wiedzialam co sie szykuje. Wkoncu jeszcze kilka godzin,dni temu swoim zachowaniem wrecz prosilam sie o wychlostanie mi porzadnie tylka. No troche nie spodziewalam sie,az tak szybkiej reakcji. Gdyby jeszcze byly same klapsy to bym jeszcze to jakos przezyla,ale gdy zobaczylam w Jego rece pas,juz nie bylo mi tak wesolo. Prosilam,wrecz blagalam Pana,by byly tylko klapsy,ze sie poprawie itp,ale widocznie Pan juz za dobrze zna swoja su... Pierwsze razy nie bolaly az tak bardzo,ale juz kolejne... Moj tylek odzwyczail sie od klapsow,a co dopiero od pasa,czy innych narzedzi,ktorych na szczescie(?) nie bylo pod reka... Pas raz za razem spadal na moj tylek,z amoku,w ktorym bylam wyrwalo mnie Pana pytanie czy wytrzymam to dla Niego czy mam dosc? Hmm chwile sie zastanawialam nad odpowiedzia. Wpierw chcialam odpowiedziec,ze mam dosc,bo tak bylo... Lecz gdy spojzalam na Niego,wiedzialam,ze chce,mimo bolu wytrzymala jeszcze.... Przelozylam sie przez fotel,wypielam tylek,to byla moja odpowiedz.... Pan wzial zamach po czym jeszcze kilka razy zdzielil swoja su po czerwonym i piekacym juz tylku. Byl bardzo zadowolony,ze sie nie poddalam,a ja ze zrobilam to dla Niego. Oboje uznajemy ten dzien i ten wypad za baaaardzo udany:))))
Uwielbiam ogladac slady naswoim ciele,mimo ze szybko schodza nawet te po chloscie. ;))

piątek, 22 sierpnia 2014

Moje wypociny czyli wkurzona sasha

Czy źycie ze mną jest aż tak zle i nudne? Od dluzszego czasu mam wrazenie,ze to co laczylo mnie i Leo(celowo nie napisalam Pan...) to cos co oboje sobie wymyslelismy...
Jak to jest,gdy twoj facet woli komputer,i jakies wirtualne "pogawedki"z napalonymi sukami na czacie niz z wlasna.... No wlasnie z kim?suka i partnerka ?czy juz osoba mu obca? Pisze obca bo tak sie wlasnie czuje. Bardzo sie oddalilismy od siebie. Klimatu niema prawie wogole(albo ja qrwa juz tak slepa jestem,ze go niezauwazam)...  Prawie kazda Jego wolna chwila konczy sie siedzeniem na kompie i gadaniem i "narajaniem" jakies suki... Tylko pytanie... Dla kogo ta ulegla? Dla Nas czy Niego? Mam wrazenie,ze znudzila sie Mu ta zabawa i zamierza zabrac swoje "zabawki"i... Pojsc dalej. Tak wiem,moja wina. Nie rozumiem Go. Jak to kiedys jego dobra kolezanka Mu powieedziala"nie jest juz tak fajnie,jak sie widzi swoja ulegla pierdzaca w stolek,z rozczochranymi wlosami",nie ma to jak sesje a nie 24/7...
Wiem,ze trudno ze mna wytrzymac,bo mam swoje humorki,fochy,potrafie rzucic telefonem o sciane jak sie wkurwie. Ale to nie znaczy,ze trzeba mnie tak traktowac... Ogladam film,on na kompie... Mowiew choc moglbys mi troche pomoc,nie bo gadam teraz z laska,i tak w kolko...a potem sie dziwi,ze mu laptop rozjebalam i do tego jeszcze klne jak szewc.... Klucimy sie a mimo to kochamy. Tylko czy to wystarczy by sie nie pozabijac??? A ktos kiedys ostrzegal ze Leo to dran :P a Jego,ze ja... Popieprzona itp trafil swoj na swego...
Ktos pimysli,ze marudze.. Moze i marudze,trudno. Mam do tego prawo!