niedziela, 13 kwietnia 2014

Są takie dni...

Są takie dni... Czuję wtedy,że moja uległość gdzieś wyparowała,jakby nigdy jej tak naprawdę nie było... 
Są takie dni... Mam ochotę zostawić to wszystko i pójść prosto przed siebie,byle jak najdalej od miejsca w którym się teraz znajduję....
Są takie dni... Nie wytrzymuję sama ze sobą. Pan nie wytrzymuje ze mną... 
Są to dni, przez które oddalamy się od siebie,ale nie umiemy temu zapobiec...
Drażni Nas wszystko,nawet Nasza druga połówka... :(
Te dni są właśnie teraz,dziś... 
Niby tak blisko siebie,ale bardzo daleko... 
Bez tego wszystkiego czego pragniemy,brak bliskości... ciepła...
Jak długo...?
Nie wiem...

niedziela, 6 kwietnia 2014

W Jego Dłoniach

To co się dzieje w ostatnim czasie,na nowo rozbudza moje, Nasze pragnienia i żądze ...
Znów poczułam się dla Niego ważna. Poczułam to coś...
Przez ostatni tydzień Pan,daje odczuć swojej suce,że czas wziąć się w garść i kontynuować wybraną prze Nas drogę. Droga ta może i jest ciężka,bo prowadzi  przez ból,poniżenie i oddanie... Ale wiem,że warto poddać się temu. Poddać się we władanie Mego Pana, By W JEGO DŁONIACH stać się prawdziwą suką. Obolałe mięśnie,siniaki,ale zarazem to spełnienie, przypomina mi,że jestem we właściwym miejscu we właściwym czasie, w rekach odpowiedniego człowieka.
Kolejna granica za Nami,niewidoczna dla oka,za to dla zmysłów bardzo podniecająca....
Jego wzrok dziko błądzący po moim suczym ciele... Kiedy końcówką szpicruty dotyka boleśnie mojego tyłka,krocza,ud...
Uwielbiam czuć Jego oddech, na szyi. Gdy klęczę u Jego stóp,wiem,że jestem wstanie zrobić dla Niego wszystko. Nie jestem uległa do "bólu". Nie ulegam całemu światu. Ulegam Jemu.On jest całym moim światem. To On mnie "stworzył" i nadał mi imię,z którego jestem bardzo dumna... Spędzany z Nim czas, nie tylko ten na tresurze, ale także ten w łóżku, oraz na co dzień, jest dla mnie wyjątkowym czasem.
Jestem suką pieszczochem, uwielbiam się łasić,przytulać,być głaskaną,w łóżku,jak i po za nim. Ale i tak nie byłabym sobą,gdybym czegoś nie naskrobała. Wtedy Pan już nie jest taki miły. Staje się bardzo konsekwentny, i surowy. Kładzie duży nacisk na wychowanie swojej su,a że sunia daje jeszcze ku temu powody po przez swoje nie odpowiednie zachowanie, to nie obywa się bez lania,oraz innych metod wychowawczych.
Pan stwierdził,że suka się ostatnio rozpuściła jak dziadowski bicz, więc skoro suka się rozszalała, trzeba użyć bardziej radykalnych metod do przytemperowania jej... W ruch poszedł kabel. Nie uważam,bym aż tak nabroiła by było trzeba sięgać po kabel i to taki,którego się naprawdę boję :(( Hmm... próbowałam ubłagać Pana,by darował. Próbowałam przekonać... Wszystko na nic. Do tego niestety doszło jeszcze złamanie pewnej zasady. Zasady,którą uważałam,że przestrzegam. W ogóle myślałam,iż znam zasady i  nie potrzebuje ich przypomnienia. Naiwna byłam i to bardzo.... Złamanie zasady najwidoczniej przelało czarę goryczy. Nie obyło się bez użycia kabla i porządnej tresury. Były łzy,pot,błaganie oraz moja "pokuta"... Obolałe mięśnie przypominają mi o tym,jakie obowiązują mnie zasady i obowiązki,a przede wszystkim o tym co się zdarzyło przez te ostatnie parę dni...
Mimo wszystko wiem,że zostałam słusznie skarcona. Mimo,iż zostałam "nauczona",że "Pan ma zawsze rację",wiem,że w tym i każdym innym  wypadku mojej tresury,przyjemności czy też kary z rąk Mojego Pana, to On naprawdę ma/ miał rację...