wtorek, 11 listopada 2014

Kolejka górska ...

Od kilku miesięcy moja relacja z sashą przypominała jazdę kolejką górską w wesołym miasteczku.Przypominała ...
To nie był mój najlepszy czas na wszystkich polach mojego życia. Zawodowo,klimatycznie i po części prywatnie nie szło Mi najlepiej.
Czas może nie był najlepszy,ale ... Jak najbardziej potrzebny.Z perspektywy tych minionych paru miesięcy uważam ,że to była najlepsza lekcja pokory jaką dostałem od życia.Mimo wcześniejszych moich "biadoleń" ,żyło Mi się miło,beztrosko i przyjemnie.Stabilizacja zawodowa,klimatyczna( gdy kończyła się jedna relacja,za chwilę rozpoczynałem drugą,bez większego trudu),prywatnie też nie najgorzej.Poznałem sashę ,wymagającą ,wiedzącą czego chce młodą uległą kobietę,do tego z pewnym już doświadczeniem życiowym i klimatycznym,ze zbieżnymi z moimi pragnieniami.Wszystko układało się doskonale do czasu,gdy gdzieś w szarudze codzienności zagubiła się moja stanowczość,konsekwencja w działaniu ...
Zastąpiły je zmęczenie(tylko sam nie wiem czym),zniechęcenie i po prostu lenistwo.
Nie obchodził Mnie fakt,że zawiodłem zaufanie,zraniłem swoją postawą kogoś na kim Mi zależy czyli swoją su.Kilka poważnych rozmów,kilka ostrych słów ze strony sashy,czy nawet próby szantażu emocjonalnego nie pomagały ... Do czasu.
To był jak się okazało nie tylko dla Mnie trudny czas. Dla niej graniczył z koszmarem.
Mogła odejść,ale wolała powalczyć o swoje pragnienia,o swój świat. Świat ,którym jak ona twierdzi jestem Ja. Gdy pierwszy raz tak Mnie nazwała ,po czułem się dziwnie.
Teraz już wiem,że to oznacza zaufanie z jej strony do mojej osoby,a zarazem odpowiedzialność jaka spoczywa na mnie za Nas.
Wielu śni,marzy o relacji 24/7 ,uważając ją za cudowną bajkę,spełnienie ,a tak naprawdę to ... Ciągłe zmaganie się z własnymi słabościami, problemami,których nie da się odpędzić bacikiem, zakneblować i wrzucić do przysłowiowego lochu.
My z sashą,a zwłaszcza Ja uczę  się tego na nowo każdego dnia ...

... bo czasem warto zrobić sobie przerwę :))

Przez ostatnie kilka miesięcy tak dużo się dxiało ,że nie mieliśmy z Panem czasu na klimat. Postanowiliśmy zrobić sobie przerwę... Przerwę,która pomogła od nowa od znaleźć Nam sens naszego istnienia. Przypomniała Nam co tak naprawde nas połączyło.
Suka się rozpuścila i opuściła w swoich obowiązkach,na szczęście Pan czuwa nad jej rozwojem i dba by przywrócić ją do ładu. Ta przerwa obojgu była Nam bardzo potrzebna. Nie umieliśmy połączyć klimatu z tym co się działo wokól Nas.
Zresztą nic dobrego by to nie przyniosło. Dopiero gdy zaczęło się układać i My stajemy twardo na nogi, mogliśmy się zabawić by "przypomnieć"sobie co nieco ;))
Oczywiście nie obyło się bez tresury,zbitego tyłka i wielu wielu innych przyjemnych dla obu stron rzeczy. Odpowiedni nastrój  i oczywiście strój su,tak uwielbiany przez Nas obojga, czyli krótka spodniczka,ponczochy i biała bluzka wprowadził Pana w doskonały stan by zając się mną :)) Niespodzianka się udała bo Pan nie spodziewał się takiego ciekawego Wieczorka :))